Posted: Moje życie
Dawno dawno temu, mniej więcej jakieś dziesięć lat wstecz, mój brat pasjonował się wędkarstwem. Złapał takiego bakcyla, że nie tylko zapisał się do PZW, nie tylko zaczął łowić i kupować jakieś dziwne specjalistyczne wędki, ale i zaprenumerował fachowe czasopisma, chodził na jakieś spotkania i coś tam jeszcze. Mnie wędkarstwo jako takie w ogóle nie obchodziło, może było jedynie źródłem irytacji z powodu brata, który przez dłuższy okres czasu potrafił mówić jedynie o rybach.
Któregoś roku, w lecie, pojechaliśmy do rodziny na wieś. Typowe wakacje na łonie natury. Co tu dużo mówić.. nudno było. Na tyle nudno, że postanowiłam zacząć łowić ryby razem z bratem.
Dostałam jakąś starą, wybrakowaną wędkę i pojechaliśmy nad jezioro pouprawiać wędkarstwo.
Nie będę ubarwiać – moje wędkowanie polegało jedynie na zarzucaniu wędki i jej trzymaniu. To brat zanęcał, zakładał przynęty i generalnie udzielał mi wskazówek. Po pół godzinie miałam dosyć, postanowiłam pójść na poziomki. Wyciągam wędkę i czuję opór! Wyobrażacie sobie? Wędka ze spławikiem więc powinien być sygnał, że coś się złapało, a tu nic. Już pomyślałam, że to jakiś stary kalosz, ale kalosz okazał się szczupakiem! Właściwie małym, szczupaczkiem – takim powiedziałabym przedszkolnym starszakiem. Nie mieścił się w granicach wyznaczonych przez PZW więc brat go czym prędzej wyhaczył tj. zdjął z wędki i wrzucił z powrotem do wody, tłumacząc, że szczupak potrafi się tak właśnie przyczaić, a ja widocznie przegapiłam moment, w którym lekko drgnął spławik.
Skoro moje wędkarstwo zakończyło się takim sukcesem postanowiłam poziomki odłożyć na później i posiedziałam kolejne pół godziny – w spokoju. Złowiłam jeszcze całkiem sporego leszcza (albo karasia) nie jestem pewna, wiem że ryba miała posmak lekko bagienny.
Brat natomiast żadnej ryby nie złapał. I to był pierwszy i ostatni raz kiedy wspólnie wędkowaliśmy.
Ja się zniechęciłam, mimo iż miałam sporo szczęścia, a on był chyba lekko zazdrosny o moje wędkarskie „osiągnięcia”
.
Podobne opisy:
- Zaczynam moją terapię… Tak, nazwę to terapią Roxy. Brzmi fajnie i dumnie, a...
- Portal podróżników Kolejne wakacje zbliżały się wielkimi krokami, jak zwykle całą rodzinką...
- Długi weekend Kolejny długi weekend w moim życiu. Poprzednie były jakieś dziwne,...
- Transport i spedycja Od trzech lat mieszkam i pracuję w Szkocji. Trzy miesiące...
- Kowalstwo artystyczne Pół roku temu kupiłam z mężem dom. Obecnie zajmujemy się...


[...] najpierw odnaleźć albo naprawdę umiejętnie zwabić. Łowienie szczupaka to dosyć aktywne wędkarstwo i wśród wędkarzy szczupak cieszy się sporą [...]
Posted on 17/07/2009 at 21:59